Jak przygotować się do ciąży? Moja historia- Asia

Fizjoterapeuta podczas treningu medycznego mającego na celu powrót do aktywności po przebytym urazie.
Trening medyczny – połączenie rehabilitacji i treningu.
24 września 2018
Fizjoterapeuta podczas terapii manualnej odcinka piersiowego kręgosłupa.
Mobilizacje i manipulacje odcinka piersiowego kręgosłupa
14 października 2018
Pokaż wszystkie

Jak przygotować się do ciąży? Moja historia- Asia

Trenerka personalna opowiada o swoich przygotowaniach do ciąży oraz o jej przebiegu.

Tym razem swoją historią dzieli się z nami Joanna Kmieć- Nowakowska. Fizjoterapeutka, trener personalny, instruktor fitness oraz szkoleniowiec.

Asia Zajmuje się kobietami w ciąży i połogu. Niedawno drugi raz sama została mamą. Z jej historii dowiemy się, że nawet osobom pielęgnującym zdrowy styl życia zdarzają się problemy zdrowotne przed jak i w trakcie ciąży. Zobaczcie jednak jak radzić sobie w takiej sytuacji. Mam nadzieję, że historia Asi zainspiruje wszystkie Panie, które borykają się z problemami zdrowotnymi do tego, by zawalczyć o swoje zdrowie i mądrze przygotować się do planowanej ciąży. Zapraszam do lektury…

W tym roku po raz drugi zostałam mamą. Pierwsza w 2012 roku była dla mnie lekkim zaskoczeniem, to znaczy, nie była do końca planowana, chociaż z moim mężem znaliśmy się wtedy 11 lat :). Pracowałam jako instruktorka fitness i na co dzień byłam aktywna fizycznie oraz starałam się zdrowo odżywiać. Tak też było podczas kolejnych tygodni ciąży. Nie przerwałam ćwiczeń, zmieniłam tylko formę zajęć fitness na spokojniejsze. I uważam, że miało to pozytywny wpływ na moje samopoczucie, wzrost masy ciała (14 kg) oraz sam poród.
Dlatego druga ciąża – w przeciwieństwie do pierwszej – była zaplanowana … hmmm … jak śmieje się mój mąż – co do minuty.

Na pół roku przed ciążą zaczęłam kontrolę mojego stanu zdrowia.
1. Cytologia i USG piersi – szczególnie ważne dla mnie, ponieważ ze względy na guzek w piersi nie mogłam karmić pierwszego dziecka naturalnie, zależało mi na karmieniu drugiego. Ale pamiętajmy, że każda kobieta takie badanie powinna wykonywać regularnie, nie tylko u lekarza ale i samobadanie w domu.
2. Morfologia – podstawowe badania, który powinien każdy robić co jakiś czas.
3. Hormony tarczycy – badania zrobiłam profilaktycznie i okazało się, że TSH wynosi ponad 5 czyli jest za wysokie jak na ciążę. W planach była wizyta u endokrynologa, który wykonał także USG tarczycy ale priorytetem była dla mnie wizyta u dietetyczki klinicznej – mojej koleżanki, która ułożyła mi specjalną dietę. Większość osób z rodziny i znajomych mówiło „po co, to nic nie da” ale z miesiąca na miesiąc TSH spadało, aż do wartości 1,25.
4. Badanie krwi – konkretny „przegląd” bo cierpiałam na chroniczne zmęczenie: kortyzol, cholesterol całkowity, witamina D3, kwas foliowy, ferrytyna, homocysteina – okazało się, że nie wszystko jest na odpowiednim poziomie – dieta i suplementacja zgodnie z zaleceniami dietetyka klinicznego.

Okazało się, że jestem niedożywiona pomimo – jak myślałam – zdrowego jedzenia. Problem leżał w jelitach i zaburzonym wchłanianiu. Pojawiły się niedobory składników odżywczych, niezbędnych do poprawnego funkcjonowania organizmu. Musiałam odstawić białe pieczywo, cukier, wypijać więcej wody, zapomnieć o nabiale (bo jest wysoko przetworzony) oraz pamiętać o unikaniu produktów prozapalnych np. olej słonecznikowy czy palmowy. Na początku byłam przerażona, jak to wszystko ogarnę i jak wypiję kawę bez mleka 🙂 Ale okazało się to na prawdę łatwe. Dostałam listę produktów polecanych i wskazówki, kiedy jakie witaminy i probiotyki brać. Podstawą mojej diety stały się warzywa ale też kiełki i nasiona, o których zapominamy a są bogate w tłuszcze, tak ważne dla naszego organizmu. Jakie mięsa, jakie ryby, jakie owoce i przyprawy (o różnorodności przypraw i ich korzystnym działaniu też zapominamy).
Myślałam, że zdrowo jem a okazało się inaczej. Unikanie cukru i fast foodów to nie wszystko. Ale wystarczyła wizyta u dietetyka klinicznego i moje patrzenie na sposób i jakość potraw się zmieniała. I co najważniejsze, była to dieta prosta do przygotowania i bez wyrzeczeń – z fajnymi zamiennikami. Na moich zaleceniach żywieniowych pierwsze napisane zdanie brzmiało „Skupimy się na regeneracji przewodu pokarmowego, zmniejszeniu stanów zapalnych i wprowadzamy działanie pro-tarczycowe”.
Tak było w moim przypadku. Wiem, że gdy są trudności z zajściem w ciążę lub gdy planujemy dziecko warto zmienić dietę. Pomocna będzie ona nie koniecznie w odchudzaniu, ale w zespole policystycznychn jajników, bolesnym miesiączkowaniu, zaburzeniach hormonalnych także i wielu innych dolegliwościach.

Kiedy moje wyniki się poprawiły byłam pewna, że możemy starać się o dziecko. Od pierwszego dnia wiedziałam, że jestem w ciąży. Aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie było nadal dla mnie priorytetem. Pracowałam do końca 7 miesiąca prowadząc między innymi zajęcia z Gimnastyki dla kobiet w ciąży i treningi personalne z kobietami w tym samym stanie co ja, więc było to dla mnie idealne rozwiązanie. Jednak na tyle na ile mogłam i na tyle na ile pozwalał mi mój pięciolatek starałam się dużo spacerować i chodzić na basen, chociaż musze przyznać, że nie zawsze mi się udawało czasowo lub po prostu brakowało mi sił, bo zmęczenie było w pierwszym i ostatnim trymestrze ogromne. Ze względu na potworne nudności, które mi towarzyszyły praktycznie do 5 miesiąca „pochłaniałam” białe pieczywo, bo tylko to mi pomagało… no i moja dieta poszła w zapomnienie. Pogodziłam się z tym, że musiałam jeść także w nocy, bo głód był tak ogromny, że nie mogłam spać. Pod koniec zgaga i spanie prawie w pozycji siedzącej. Same „wspaniałe” dolegliwości. Cieszę się jednak, że ciąża była fizjologiczna i mogłam pracować (bo lubię moja pracę) praktycznie do końca.

 

Joanna Kmieć-Nowakowska

mgr wychowania fizycznego, mgr fizjoterapii, instruktorka fitness, trener personalny